Nie ma to jak dobry dzień. Człowiek czuje, że żyje. Tak jak dzisiaj… Zaczęło się niewinnie. Auto zapaliło bez problemu, chociaż ostatnio coś akumulator niedomaga. Po drodze do pracy nie było większych korków i nawet się nie spóźniłem. Bajka. Potem się dopiero zaczęło… Najpierw niewinnie: przestała działać moja sinozęba myszka do laptopa. Nastepnie dostałem zgłoszenie, że  komputer nie chce dostawać adresu z DHCP. Mimo moich usilnych starań, próśb i gróźb – nic z tego. Inny laptop dostawał adres w 2 sekundy na tym samym kablu. A ten nie. Restart, renewy, releasy… W końcu poszło… Zadowolony wróciłem do biurka (myszka zaczęła działać) gdzie dowiedziałem się ze kupie ludzi restartują sie same komputery… Ciekawe…. Problemem okazał się wirus, który żeby było ciekawiej został zidentyfikowany dokładnie dzień wcześniej. Antywirus usunął co umiał pozostawiając mnie z resztą syfu. Po godzinie zabawy z rejestrem dałem spokój i poszedłem na kawę. O dziwo ekspres działał ale nie wziąłem swojej kawy z domu… Zrobiłem kawę i poszedłem do biurka gdzie odbyłem rozmowę w sprawie niedziałającej drukarki (opisałem w poprzednim wpisie) i zobaczyłem, że myszka znowu nie działa. W ramach relaksu chciałem zjeść sobie jogurt. Był paskudny. W ten sposób wróciłem do walki z wirusem w której poniosłem kolejną klęskę. Po tak wspaniałym dniu udałem się do domu gdzie czekał na mnie komputer, który nieopatrznie zobowiązałem się zrobić. Po drodze chciałem zakupić piwo. Okazało się jednak, że pani nie może mi go sprzedać bo ktoś akurat tę butelkę którą sobie wybrałem wyjął z jakiegoś promocyjnego zestawu i że ona nie może mi tego wbić i że mi tego nie sprzeda… Wróciłem do domu. Odpaliłem kompa i przywitał mnie komunikat ze mój windows 7 RC wygaśnie za 4 godziny. Zajrzałem do torby i płyta dvd która miałem tam specjalnie do wypalenia nowego windowsa została w pracy a zamiast niej walała się tam płyta cd-r. Na lapku miałem ściągnięty obraz win7 – 3.2GB. Myszka nie działa. Największy pendrive jaki znalazłem w domu miał 256MB a dysk przenośny został u kumpla w aucie. Tak wiec zacząłem kopiować go po wifi wpadając na genialny pomysł, że wpięcie kabelka dało by dziesięciokrotnie większą prędkość. Niestety wpadłem na to po godzinie gdy cały obraz się skopiował. Odnalazłem w zakamarkach mojego pokoju czystą płytę dvd i wrzuciłem ją do napędu. Odpaliłem program do nagrywania i zobaczyłem komunikat: nie można zainicjować napędu. Po chwili postanowiłem powierzyć los tej płyty wbudowanej opcji win7 pozwalającej na wypalenie pliku iso na dvd. Chyba się udało. Tak wiec instalator hulał a ja wziąłem się za drugiego kompa. Wrzuciłem płytę z windowsem, wcisnąłem power i… Po 5 sekundach komp się włączył. Zaczął ładować się instalator windowsa po czym po chwili radośnie pokazał mi BSOD. Ok, bywa. Reset i jeszcze raz. BSOD. Chwila namyslu. Ustawienia standardowe w bios. BSOD. No tak, sterowniki do kontrolera raid. Poszukałem, wgrałem na dyskietkę, podłączyłem. Dostałem komunikat, który pierwszy raz w życiu widziałem. Windows wykrył jakieś urządzenie pamięci masowej które to jest na liście (lista miała jedna pozycje:  <brak>) i że mam podać do niego sterowniki albo to olać i instalować dalej. Niestety nie miałem pod reką sterowników do urządzenia <brak>. Na studiach to może miałem ale teraz już nie. Tak wiec już po chwili zamiast zobaczyć menu z wyborem sterowników do kontrolera zobaczylem kolejny BSOD. I potem jeszcze kilkanaście razy go widziałem. Teraz jak pisze ten wpis próbuje właśnie znaleźć parę rzeczy w googlu i jedyne co dostaje to info od przeglądarki: oczekiwanie na zatwierdzenie domeny ciasteczek przez dns. O dziwno myszka zaczęła działać. I jak pomyślę ze obok leci instalator win 7 to naprawdę się boje… Windows się zainstalował. Tylko gdzie ja mam płytę ze sterownikami??!

UPDATE

Będąc nękany przeż kobietę mą, dodaję, że podczas gdy ja walczyłem z kompem, ona to sama (aczkolwiek nie z własnej inicjatywy) przyniosła mi piwo (które sam kupiłem) z lodówki. Co by nie było, że mi nie pomogła ;)

13 Responses to “Poniedziałek…”
  1. xxx2 says:

    29 lutego tak to juz bywa…

    • Boßy says:

      Tyle ze dzisiaj jest 1 marca ;)

      • xxx2 says:

        Dlatego tez umieściłem w swojej wypowiedzi wielokropek :) . Swoja droga nie tylko Taczpad miał dzisiaj zły dzień, poczytajcie sobie co dziś przeżywali panowie z sony.

  2. sqbi says:

    Windows 7 praktycznie nie potrzebuje sterowników więc mam nadzieję że jakoś Ci się uda pokonać te potworne kompiutery :)

  3. Walenty Anastazy Hieronim Wladysław Pupść says:

    Hehs… na searchengines nawet piszą, jak podmienić zainfekowany plik sys który powoduje walenie się nagrywania… oraz jak wyciepać tąże chorą infekcję, atakującą m.in pliki sterowników właśnie.

  4. kOi says:

    co to ta ‘kobieta’? O,o

    • taczpad says:

      To tak zwana ludzka samica ;)

    • favoriters says:

      Złota niewiasta.
      niedość że piwo przyniosła, to nie boruczała, że tylko przy kompie siedzisz i ani sie nie odezwiesz… Ani że 22 i już pora spac…

      • taczpad says:

        A kto powiedzial ze tego nie mowila? ;)

        • nonline says:

          To wy też macie ten problem? 22 i spać? Oo Nie jestem sam :D
          Cii… moja aktualnie rozwala jakieś robale w Alien Nations…
          No ale piwa podać nie chce “Zaraz. Tylko rozwalę im twierdzę” ^^

          • favoriters says:

            No niestety. I nie dociera, że w internecie jest ktoś, kto ma inne zdanie i jeszcze tylko go przekonam i ide spać :D

  5. szpiegowsky says:

    ja niestety coś takiego miewam na plenerach krótofalarskich.
    bo mnie jeszcze bawi zapodawania yankee zulu w eter.

    za to chłopaki piją wszystko do wszystkiego.
    potem się okazuje, że jako moje jedyne osiągnięcia pamiętają to, że własnie ktoś w postaci mnie przynosił im piwo…

  6.  

Hosted by panic.pl