Mój znajomy ma to niesamowite nieszczęście, że zakupił do swojej firmy program Symfonia. Wydał kupę kasy na zaproponowane przez Sage rozwiązanie. W zamian dostał zupełnie nieskalowalne, przepłacone rozwiązanie, które w sumie kosztowało go parę razy więcej niż planował. Ale po paru drogich zmianach jakoś to wszystko działało. Do czasu… Ostatnio przestały działać raporty. Po zgłoszeniu do producenta problemu odezwała się Pani ze wsparcia. Jako że nie miała już dostępu do serwera (bo przecież trochę to dziwne że ktoś zmienił hasło na administratora i ich nie poinformował) poprosiła o… zrobienie kopi całej bazy danych (zawierającej dane klientów i wszystkie operacje finansowe firmy) i wysłania jej na serwer ftp do którego każdy ma dostęp… Ciekawe czy jest to typowa procedura wsparcia? Jeśli ta firma tak podchodzi do bezpieczeństwa danych to jak bezpieczny jest jej produkt? Nie wspominam tu już nawet o wielkości pliku z baza bo to już inny problem.

Inna kwestią jest to, że ta Pani chciała testować swoje poprawki na działającej aplikacji. Ciekawe co by powiedziała jakby wywaliła cały serwer? Że to wina “łindofsa”?

Zastanawiam się czy jak padnie coś więcej to każą wysłać do siebie całą szafę z serwerami i wiaderko prądu?

5 Responses to “Nie ma to jak Symfonia”
  1. a ja myslalem, ze takie rzeczy to tylko u nas na szpitalu.

  2. Eloar says:

    Tak to jest jak zatrudnia się ludzi bez odpowiedniej wiedzy na takie stanowisko. Po krótkim przeszkoleniu będą umieli wyklikać podstawowe problemy. Odpalą jakieś gotowe skrypty i jakoś to idzie. Gorzej, że nie tylko nie mają pojęcia o procedurach, to jeszcze nie umieją myśleć we właściwy sposób.

  3. xxx2 says:

    Pomyśleć ze ja pracuje w jakimś zakichanym markecie z elektronika i to nawet nie na stanowisku administratora…

  4. badger44 says:

    Tak, szafę serwerów będzie trzeba wysłać, szczególnie na ftp :)
    Swoją drogą, narobiłem sobie całkiem sporo wrogów wśród firm serwisujących różnorakie oprogramowanie, mówiąc wprost co myślę o terstowaniu poprawek na działającym systemie. Niestety nie jest to przypadek odosobniony :(

  5. szpiegowsky says:

    z archiwów wyciągnęłam historię,
    że u znajomych we fabryce to z wiaderkami wysyłało się świeżaków po ampery;-)

  6.  

Hosted by panic.pl