Dzwoni pani manager do sekretarki i mówi:
- Weź mi wygooglaj gdzie mam małpe na klawiaturze bo nie mogę znaleźć a nie mam czasu dzwonić do IT!
|
Przyszła userka odebrać sprzęt – token rsa. Zakręcona była strasznie i oczywiście na widok tego o co wysłała request wpadła w panikę. Trafiła jednak na chwilę mojej słabości, i zamiast odesłać ją tylko do instrukcji, postanowiłem na jej pytania “po co mi to jest?” oraz “ale jak mam tego używać?” odpowiedzieć. Zacząłem wyjaśniać co i jak… Po 5 sekundach userka zaczęła się wycofywać w kierunki drzwi i stojąc już w nich stwierdziła: “To ja się zapytam kogoś innego”. I wyszła zostawiając w mnie w pół zdania. Na skrzynke przyszedł mail od usera z prośba o skopiowanie “hudge number of data” z jednego komputera na drugi. Oczywiście nie wspomniał które to pliki mieli byśmy skopiować więc odpisałem z pytaniem o które konkretnie pliki chodzi. Dostałem odpowiedź: Excell, Word and PowerPoint. Kokretny gość, prawda? Dostałem zgłoszenie od jednego z nowych pracownikow przybyłych z kraju kaktusów i tequili, że nie działa ma link do citrixa. Poszedłem zobaczyć o co chodzi. Pierwszy straszny problem był taki, że gość nie miał w ulubionych linku do citrixa. Pomyślałem: gośc se żarty robi. Ale nie. On nie wiedział jak to zrobić i uważał to za poważną awarię jego komputera. Po tej rozgrzewce przyszła pora na danie główne. User kliknął link z maila i na stronie pojawił się napis “You were succesfully logged off” a gościu mi pokazuje i mówi “ju sii??”. Tak, widze, masz link http://[adres]/logoff.aspx to czego się spodziewałeś?
Łapie mnie ostatnio pewien user płci żenskiej z prośbą żebym do niej przyszedł bo ma poważny problem z wysyłaniem meili. Moją prośbę żebyśy sprawdzili na najbliższym dzialającym (wszak każdy w domenie komp jest taki sam, dane te same profil usera ten sam) skwitowała że to na pewno coś tam u niej i żebym przyszedł. No to idę, przeszedłem dwa budynki, zmokłem na deszczu bo dworem trzeba było iść w koncu dotarłem. U: No bo ja chcę wysłać meila do pani Oli P**** i tutaj klikam (w outlooku) do i nie mogę jej znaleźć na liście. Szukam i szukam od rana, i szukam pod O i pod P i nie mogę znaleźć. Ja: A jest pani pewna, że pani P***** ma na imię Ola? U: Oczywiście!! Ja: A zna Pani takie imię OLA ??? No i tu pani lekko się zaczerwieniła, i od razu Panią Olę odnalazła. Nie muszę chyba dodawać że należało szukać pod A, jak Aleksandra…. Naprawdę zastanawiam, się nie raz, czy Ci ludzie nie są złośliwi, czy też tak leniwi żeby nie przemyśleć tego co robią…
Czasem logika userów mnie przeraża. Nawet po takim czasie. Wracam do biurka i widzę nieodebrane połączenie z nieznanego numeru. Oddzwaniam: Srakiej… A skąd kurde mam wiedzieć?! Człowiek grzecznie oddzwania bo akurat był w kiblu jak żeście dzwonili i jeszcze mam wiedzieć po co? W WC różne koncepcje do głowy przychodzą ale bez przesady… Czasem się zastanawiam, dlaczego userzy myślą, że my wszystko możemy zrobić w 10 sekund, tylko nam się nie chce? Dziwne jest to, że im wyższe stanowisko tym według takiego user czas jest nawet krótszy… Bo chyba nie da się inaczej wytłumaczyć robienia do nas zgłoszeń typu instalacja i konfiguracja dużego pakietu oprogramowania na dwie godziny przed końcem terminu na wykonanie w nim kilkudziesięciu raportów? A jest to normalne. I oczywiści winne niedotrzymania terminu jest IT – przecież nie zainstalowali softu… A to że ktoś miał na zrobienie takich raportów miesiąc jakoś szybko umyka uwadze innych… |

Entries (RSS)