Mój znajomy ma to niesamowite nieszczęście, że zakupił do swojej firmy program Symfonia. Wydał kupę kasy na zaproponowane przez Sage rozwiązanie. W zamian dostał zupełnie nieskalowalne, przepłacone rozwiązanie, które w sumie kosztowało go parę razy więcej niż planował. Ale po paru drogich zmianach jakoś to wszystko działało. Do czasu… Ostatnio przestały działać raporty. Po zgłoszeniu do producenta problemu odezwała się Pani ze wsparcia. Jako że nie miała już dostępu do serwera (bo przecież trochę to dziwne że ktoś zmienił hasło na administratora i ich nie poinformował) poprosiła o… zrobienie kopi całej bazy danych (zawierającej dane klientów i wszystkie operacje finansowe firmy) i wysłania jej na serwer ftp do którego każdy ma dostęp… Ciekawe czy jest to typowa procedura wsparcia? Jeśli ta firma tak podchodzi do bezpieczeństwa danych to jak bezpieczny jest jej produkt? Nie wspominam tu już nawet o wielkości pliku z baza bo to już inny problem.

Inna kwestią jest to, że ta Pani chciała testować swoje poprawki na działającej aplikacji. Ciekawe co by powiedziała jakby wywaliła cały serwer? Że to wina “łindofsa”?

Zastanawiam się czy jak padnie coś więcej to każą wysłać do siebie całą szafę z serwerami i wiaderko prądu?

Comments No Comments »

Historia, którą dostałem dzisiaj mailem:

Wczoraj dzwoni do mnie księgowa, że jej coś tam zeskanowane nie weszło…

Proszę o numer (naklejony na dokumencie), więc (po dłuższej chwili wymagającej widocznie zlokalizowania go) czyta:

„Sto jeden, dziewięćset, dziesięć, dwadzieścia”…

Wrzuciłem w wyszukiwarkę – nie ma takiego… Przeszukałem wszystkie możliwe miejsca sieciowe, gdzie mogłaby omyłkowo wrzucić dokumenty, łącznie z share-ami – NIE MA.

W końcu poprosiłem, żeby mi podała datę i godzinę – coś tam znalazło.

Patrzę w nazwę pliku – …10190001020.TIF, mówię dziewczynie: „to przeczytaj mi jeszcze raz ten kod”

-„sto jeden, dziewięćset, dziesięć, dwadzieścia”…

Pytam: „ile zer jest po dziewiątce?”

- „Trzy”

- „To jaka to liczba?”

- „Dziewięćset…

Tu mi już ręce opadły poniżej kolan… mam nadzieję, że moich finansów nie rozliczają tacy księgowi…

Comments 3 Comments »

Dzisiaj miałem niewątpliwą nieprzyjemność zagościć w szpitalu. Na (moje) szczęście ja nie byłem pacjentem i sprawa nie okazała się poważna. Ale do rzeczy.

Poszedł człek skorzystać z prywatnej opieki medycznej i jak przyszło co do czego to wysłali go do szpitala (bo przecież trzymanie chirurga na dyżurze to duży wydatek). Tak wiec taczpad z zawiózł chorego człeka do szpitala. Już na dzień dobry zostaliśmy opierdoleni (wulgarnie pisze, ale inaczej się tego wszystkiego oddać nie da) że w ogóle tam przyszliśmy. Źle, że lekarz tam skierował, źle że chory zamieszkały tam gdzie mieszka, źle że wchodząc nie przeniknął przez ścianę tylko musiał otworzyć drzwi i wpuścić trochę zimnego powietrza. Po tej olbrzymiej dozie uprzejmości, usyłszeliśmy: “trzeba czekać”. Zadygotałem z przerażenia. To znaczy ile? Godzinę? Pięć? Miesiąc? 5 lat? Wszak nie zbadane są ścieżki naszej służby zdrowia. Niestety nie było mi danę zadać tego pytania bo okienko się zamknęło. W poczekalni było raptem 4 osoby więc miałem nadzieję, że pójdzie szybko. Przez dwie godziny nie działo się nic (oczywiście w temacie przyjmowania pacjentów, bo można było poznać parę przepisów na wołowinę, kilka kiepskich dowcipów na temat zaklinowanej kartki w drukarce oraz kilka wiązanek skierowanych od oczekujących pacjentów).  Chamstwo i prostactwo jakie biło od obsługi było przerażające: “Czekać mówię!”; “Czego wchodzi jak do obory?!”; “Niech se pan stąd idzie”; “Niech się cieszy że tylko 4 godziny czeka! Na zachodzie by czekał 24 godziny!”. Albo dialogi:

Pilęgniarka: Tam pacjent leży i krwawi.

Pani doktor: Taaak?

P: No tak.

PD: Hmmm…. To mooże pójdę do niego za chwilę,

Piętnaście minut później dalej siedziała przy kompie i założę się, że układała pasjansa (jako profesjonalista jestem wszak w stanie rozpoznać typowe dla tego zajęcia ruchy myszka i rozbiegany wzrok).

Czy też wypowiedź pani doktor:

-Ja to do tej pracy przychodzę tylko zarabiać pieniądze.

No tak, bo przecież po to się zostaje się lekarzem. Ludzie którym się powinno pomagać są tylko czymś co przeszkadza spokojnie spędzić dzień.

Albo cały czas wymiotująca pacjentka, do której nikt nawet nie podszedł przez ponad godzinę.

Szczytem wszystkiego jest przyjmowanie pacjentów przywiezionych przez karetkę.

Podjeżdża karetka (nie R-ka, tylko przewóz pacjentów), sanitariusz wchodzi i staje przy zamkniętych na zamek elektryczny drzwiach. Drzwi te otwierają panie na recepcji. Facet stoi i czeka patrząc wymownie w stronę panienek. Nadal nic. Zapukał w szybkę. Spojrzała się na niego i otworzyła z ociąganiem. Wszedł i słychać głupie żarty na temat przywożenia pacjentów (“po co żeś nam tu kolejnego do kolekcji przywiózł”, “położymy go w męskim kiblu”) i wózka. Po chwili wychodzi z wózkiem i idzie do karetki. “DRZWI SIĘ ZAMYKA!!!” dobiega z recepcji. Koleś wjeżdża z kobietą na wózku. Kobieta blada jak ściana, widać że ledwo ma siłę siedzieć, głowa jej leci na bok. Sanitariusz podjeżdża z nią do zamkniętych drzwi i czeka. Czeka. Zdenerwowany puka w okienko. Nic. Puka znowu a tam słychać głos panie doktor (nie babki która pracuje na recepcji, nie pielęgniarki tylko wykształconej panie doktor która leczy ludzi i tak na oko ma już sporo ponad 30 lat):

“Nie ma nikogo!”

I się śmieje jakby opowiedziała nie wiadomo jak dobry dowcip.

Ręce po prostu mi opadły a miny reszty ludzi w poczekalni mówiły wszystko.

Słyszałem tam różne rzeczy. Że najbliższe wolne łóżko znajduje się 100 km od szpitala w którym byłem, że “kobieta z neurologii leży plastyce na łóżku z laryngologii”, że po obu stronach korytarzy stoją już łóżka z pacjentami, że miejsce na łózka to jest tylko w gabinecie pani doktor i w męskim kiblu, itp, itd.

Na szczęście chory człek którego przywiozłem okazał się nie na tyle chory aby zostać w szpitalu i mogliśmy opuścić izbę przyjęć. Po prawie 6 godzinach. Oczywiście nie dostaliśmy wyników badań ani wypisu. Po to można się zgłosić dopiero po co najmniej 12 godzinach.

I w związku z tym życzę wam żebyście niby nie musieli iść do szpitala i żeby ktoś wreszcie zrobił z tym wszystkim porządek.

UPDATE

12 godzin okazało się zbyt krótkim czasem. Wszak jeśli 3 panie muszą obsługiwać ksero (jedna kładzie kartkę na podajnik, druga wciska przycisk a trzecia odbiera kopie) to faktycznie może brakować rąk do pracy. Ciekawe czy dadzą radę w 36 godzin…

Comments 14 Comments »

Odebrałem telefon i słyszę:

-Cześć!

-Cześć.

-Yyy, bo ja dzwonie…. Yyy… Bo… Ja… Bo kolega… On dzwonił…. Halo??

-Cały czas cie słucham.

-Bo kolega dzwonił do mnie… yyy… i mówił… yyy. on mówił… yyy. Kurde, cały czas mi przerywa…

- Ale ja nic nie mowie…

Może to nie telefon jej przerywał? Chyba nigdy nie poznam odpowiedzi…

Comments 3 Comments »

Dzwoni userka i od razu w te słowa, z wielka pretensją i roszczeniem:

-Bo mi się PDFy nie drukują i bo to wszystko wina tej drukarki co to nie działała! I one się w ogóle nie otwierają! I to przez tą drukarkę! Macie to naprawić! Bo to wasza wina! Bo to przez was drukarka nie działała a teraz mi się PDFy przez to nie otwierają!

Jaka szkoda, że telefon nie ma opcji “wylej kubeł wody na rozmówce” albo “poraź rozmówce prądem”. Naprawdę chętnie bym takich opcji nadużywał a i userzy by się dwa razy zastanowili zanim by zadzwonili z takimi bzdurami…

Comments 4 Comments »

Siedzę sobie spokojnie w pracy przeglądając najświeższe doniesienia z komisji hazardowej i nagle wpada klient z laptopem. Mówi że jakiś czas temu kupował u nas sprzęt, pojawił się problem i czy mogę go rozwiązać. Klient mówi że nie działa mu literka ‘ś’ [r_alt+s], włącza laptopka, loguje się i prosi o sprawdzenie. Sprawdzam język klawiatury – polski programisty, git. Notepad – śśśąłżźć – polskie znaki działają, git. Mówię panu, że jak dla mnie to wszystko działa, po czym ten otwiera mi dokument Worda z milionem tabel, gdzie wszystkiego nadziubane jak cholera, pokazuje mi wyraz ‘środa’, który wygląda na napisany przez ’s’ ale nie jest podkreślony. Ogarniam sobie przybliżenie na 100% i oto nagle pojawia się literka ‘ś’! Panu zrobiło się co najmniej głupio, a swoje zażenowanie ukrył cichym uśmiechem.

I tak to jest, czas jego mościa stracony, paliwka ubyło, nerwów się postrzępiło, a komisja dalej ‘pracuje’.

Comments 4 Comments »

Jak wiadomo kryzys ciągnie się już spory kawałek czasu. Podwyżek nie ma, cięcia są wszędzie. Podobno nasz kraj jako jedyny w europie utrzymał dodatni wzrost gospodarczy. (Tylko dlaczego to się w żaden sposób nie przełożyło na nas?) A jak  tam firma? Oszczędzamy na papierze (toaletowym też), mydle, długopisach, i innych przyborach biurowych. Podobno nie zatrudniamy nowych pracowników (oczywiście ktoś, kto jest kumplem managera ze studiów czy starej roboty, nową osobą nie jest i powinien zostać zatrudniony i to na wysokim stanowisku). A management? Wymienia sobie meble na nowe. Bo te stare mają aż 3 lata! Zakurzyły się! I też właśnie dlatego trzeba było zakupić nowe biurka, krzesła, szafki, stoliki… Bo wykładzina już wymieniona na nową i ściany pomalowane… Teraz pewnie kolej na pojemniki na spinacze biurowe i zszywacze, co by pasowały kolorystycznie i stylistycznie do nowego wystroju biura.

Tak wiec kryzys jest ale tylko dla zwykłych, szarych pracowników…

Comments 7 Comments »

No i stało się:
Strony na indeksie: “rząd chce cenzurować internet”
Przegoniliśmy już Irlandię i teraz gonimy Chiny?
Nie chcę tutaj grzebać się w polityce ale śmieszne jest to, że prezydent pochodzący z ugrupowania, które jak pokazało chciało by wszystko i wszystkich kontrolować/podsłuchiwać/śledzić będzie musiał nas bronić przez liberałami, którzy obiecywali, że skończą z metodami IV Rzeszy RP i wszystkim zrobią dobrze. Ciekawe jak to wszystko się skończy…

Comments 3 Comments »

Odbieram telefon i słyszę, że laptop się zepsuł.
-Ale co konkretnie się stało??
-Wyświetlacz się popsuł!!! Przestał świecić!
-Zupełnie nic nie widać?
-Nie no widać coś tylko jest to bardzo ciemne i nic nie można się dopatrzyć!!!
-A wciśnij proszę przycisk FN i trzymając go wciśnij parę razy strzałę do góry.
-Oooooo, działa!!

Userzy staja sie strasznie przewidywalni…

Comments 1 Comment »

Mamy u nas w pokoju drzwi. Niesamowite, prawda? Obok drzwi jest wstawiona szyba, za która stoi wielki wyświetlacz z informacja kto aktualnie ma dyżur. Drzwi te jednak nie są do końca zwyczajne: maja zamek sterowany karta zbliżeniowa. Żeby je otworzyć trzeba być pracownikiem IT. Tak wiec jeśli jakiś user chce czegoś od nas musi grzecznie zapukać w drzwi. Oczywiście większość ma z tym problem. Łatwiej przecież szarpać drzwi, irytować ochronę budynku próbami nieautoryzowanego wejścia i machać nam przez szybę kolo drzwi. Jesteśmy jednak twardzi i od dłuższego czasu próbujemy wyedukować userów. Na początek powiesiliśmy kartkę “proszę pukać”. Zasadniczo nie dało to żadnej poprawy. Tak wiec dołożylismy kolejną kartkę “Jeśli nie jesteś z działu IT to twoja karta nie otworzy tych drzwi”. Mooooze jedna osoba na sto to przeczytała. Standardowa sytuacja wygląda tak. Widzę, że ktoś idzie i po chwili zaczyna szarpać za drzwi. Po 10 szarpnięciach słyszę jak próbuje odblokować drzwi swoja przepustka. Po 5 próbach nastaje cisza i… po 20 sekundach słychać pukanie. Otwieramy wtedy takiemu klientowi drzwi. Ten oczywiście leci do pierwszej lepszej osoby i zaczyna truć. Zapytany czy spojrzał kto ma akurat dyżur oczywiście nie wie o co chodzi. Tak wiec prosimy o wyjście i sprawdzenie. I tu zaczyna się kolejny problem. Jak wyjść z pokoju? Procedura wyjścia składa się z dwóch elementów. Po pierwsze należy wcisnąć duży przycisk z narysowanym na nim kluczem. Przycisk ten znajduje się obok drzwi i jak łatwo się domyśleć powoduje on odblokowanie zamka. Po dokonaniu tego karkołomnego czyny należy otworzyć drzwi i się oddalić. W brew pozorom nie jest to dla naszych wspaniałych userów łatwa sprawa. Dlatego tez aby ułatwić im życie i pokazać jak to dział IT jest prokliencki zrobiliśmy na drzwiach strzałki prowadzące do przycisku. Jedna była za mało. Teraz są cztery. W okol przycisku przykleiliśmy kolejne 4 wskazujące go. Każda taka strzałka jest wielkości kartki A4. I niestety, problem nadal pozostaje nie rozwiązany. Nam już trochę brakuje pomysłów… Może jakieś sugestie / propozycje / sprawdzone rozwiązania?

Comments 18 Comments »

Hosted by panic.pl